CAŁKIEM POWAŻNIE

Natomiast Rousseau usiłował cał­kiem poważnie i dosłownie uczynić ją wyłączną pod­stawą ustroju. Pierwotnie, twierdził Rousseau, wolny, niezależny i żyjący samotnie człowiek tylko na krótko spotykał się z innymi; dzięki przypadkowym zbiegom okoliczności stworzył niewielkie społeczeństwa, w których panowała ogólna harmonia. Jednakże następnie, wskutek chciwości, której przejawem jest prywatna własność, popadł w sidła skrajnej zależności i stał się niewolnikiem. Wiemy dziś oczywiście — nie mógł tego wiedzieć Rousseau — że każdy gatunek naczelnych żyje w jakiejś ustrukturalizowanej grupie społecznej i że człowiek nie był nigdy zupełnie „wolny” w sensie zu­pełnej izolacji i niezależności. Co więcej, dowiedzieliś­my się, że hierarchie dominacji istnieją, ponieważ oka­zały się cechą przystosowawczą w ewolucji naczelnych i to u gatunków, co do których twierdzić, że wystę­powała w nich własność prywatna, nie możemy nawet przez analogię. Niemniej, Rousseau zmuszony był wprowadzić nie­możliwe do spełnienia warunki prawomocności władzy (chociaż uważał, że zazwyczaj mądrą rzeczą jest pod­porządkować się każdej de facto władzy).

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply