ISTOTNY WKŁAD

Wielu etologów uważa, że ich prace wnoszą istotny wkład w psychologię, przyczynia­jąc się do zrozumienia naszego gatunku; kiedy jednak­że postawi się wszystkie kropki nad „i”, pomiędzy etologią a psychologią otwiera się nagle głęboka przepaść. To, co dzieje się na ulicach, w biurach i instytucjach Manhattanu, w brytyjskim parlamencie czy na Kremlu, ma wyraźnie niezbyt wiele wspólnego z bajeczkami o zamierzchłej przeszłości. Kiedy już przedstawimy dro­gę ewolucji społecznej człowieka w najlepszy, na jaki nas stać, sposób, do porządku przywoła nas brutalne pytanie: i co z tego?Jeżeli przyjrzymy się eleganckim usiłowaniom etolo­gów w rodzaju Konrada Lorenza  czy Desmonda Mor­risa , którzy wzbić się chcą na wyżyny socjologicz­nych wykładni, zauważymy, że rezultatem tego jest wprawdzie wielka wściekłość i wrzask, ale o bardzo ni­kłym znaczeniu. To, co mają oni rzeczywiście do powie­dzenia, pomijając retorykę i mowy obrończe, ogranicza j się z grubsza do następujących punktów:Wiele aspektów ludzkiej komunikacji niewerbal­nej, dokonywanej za pomocą gestów i wyrazu twarzy, J przypomina komunikację innych naczelnych. Gestyku­lacja i mimika występują w naszym gatunku powszech­nie i dlatego też można przypuścić, że są one wyznaczane genetycznie. To samo odnosi się do składników pew­nych rytuałów komunikacyjnych, w rodzaju wymiany pozdrowień.

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply