ISTOTNY WKŁAD

Wielu etologów uważa, że ich prace wnoszą istotny wkład w psychologię, przyczynia­jąc się do zrozumienia naszego gatunku; kiedy jednak­że postawi się wszystkie kropki nad „i”, pomiędzy etologią a psychologią otwiera się nagle głęboka przepaść. To, co dzieje się na ulicach, w biurach i instytucjach Manhattanu, w brytyjskim parlamencie czy na Kremlu, ma wyraźnie niezbyt wiele wspólnego z bajeczkami o zamierzchłej przeszłości. Kiedy już przedstawimy dro­gę ewolucji społecznej człowieka w najlepszy, na jaki nas stać, sposób, do porządku przywoła nas brutalne pytanie: i co z tego?Jeżeli przyjrzymy się eleganckim usiłowaniom etolo­gów w rodzaju Konrada Lorenza  czy Desmonda Mor­risa , którzy wzbić się chcą na wyżyny socjologicz­nych wykładni, zauważymy, że rezultatem tego jest wprawdzie wielka wściekłość i wrzask, ale o bardzo ni­kłym znaczeniu. To, co mają oni rzeczywiście do powie­dzenia, pomijając retorykę i mowy obrończe, ogranicza j się z grubsza do następujących punktów:Wiele aspektów ludzkiej komunikacji niewerbal­nej, dokonywanej za pomocą gestów i wyrazu twarzy, J przypomina komunikację innych naczelnych. Gestyku­lacja i mimika występują w naszym gatunku powszech­nie i dlatego też można przypuścić, że są one wyznaczane genetycznie. To samo odnosi się do składników pew­nych rytuałów komunikacyjnych, w rodzaju wymiany pozdrowień.

CHARAKTERYSTYCZNE WŁASNOŚCI

Tendencja do wewnątrzgatunkowej agresji w sto­sunku do osobników spoza grupy prowadzi do powsta­wania oddzielnych okręgów poruszania się grup lub terytorializmu grupowego, tak jak ma to miejsce u hie­ny.Gromadzenie żywności w pniach drzew, w wodzie lub pod kamieniami może występować na terenie, w obrębie którego przemieszcza się grupa.Jeżeli przeniesiemy te charakterystyczne własności na obraz przypuszczalnych technik łowieckich homini­dów, powstały na podstawie obserwacji szympansów, otrzymamy wizerunek procesu niezwykle przypomina­jący to, z czym mamy do czynienia u ludów prymityw­nych. Źródła międzygrupowej agresji i wojen dają się z niego łatwo wywieść, jeśli weźmie się pod uwagę wpływ niedoboru żywności na stosunki pomiędzy gru­pami zajmującymi sąsiadujące terytoria. W literaturze na temat ewolucji społecznej człowieka pojawia się dziś wiele prac poświęconych sposobowi, w jaki praludzkie naczelne z wolna przekształciły się w pierwszych ludzi. Zawarte w nich rozważania wyko­rzystują różnorodne dane, analogie i teorie przyjmowa­ne za punkt wyjścia. Istotnie, możemy wyobrazić sobie być może niezbyt dokładnie, ale przynajmniej w za­rysie — sposób, w jaki społeczeństwo ludzkie wyłoniło się ze społeczeństw zwierzęcych. Ta właśnie sprawa budzi jednak niepokój.

PODOBNIE JAK LUDZIE

Wiemy dziś, że szympansy, podobnie jak ludzie, są na ogół mięsożerne i prowadzą łowiecki tryb życia. Co więcej, angażuje on przede wszystkim samce. Jeżeli mamy zajmować się poszukiwaniem wzorów, z których rozwinęło się uprawiane przez ludzi łowiectwo, uży­teczne okazać się może uwzględnienie nie tylko przy­puszczalnego pochodzenia łowiectwa i jego rozwoju u naszych krewniaków—małp, ale także jego zbieżnej lub równoległej ewolucji u prawdziwych mięsożernych. Ze względu na wielki dystans taksonomiczny pomiędzy naczelnymi a mięsożernymi, rozumowanie niniejsze ma oczywiście charakter analogii. Niemniej biegnie ono w interesującym kierunku. Schaller wskazuje, że kształtowanie się grup łowieckich u Carnivora związa­ne jest z następującymi zjawiskami:Łowiectwo grupowe prowadzi do lepszych wyni­ków, niż łowiectwo indywidualne; grupa może polować na większe zwierzęta.Wielkość grupy jest elastyczna i zależy od rodzaju zwierzęcia, na które się poluje.W łowiectwie grupowym stosuje się często wspól­ne okrążanie ofiary, pogoń na skróty i wymienianie się polujących, co ogranicza i zmniejsza wysiłek grupy. Te manewry taktyczne rozwijają się więc jeszcze przed po­wstaniem języka.U niektórych gatunków występuje podział pracy — jedne osobniki ścigają, inne tropią, inne zabijają, inne przenoszą zdobycz, a inne zajmują się młodymi. Inne jeszcze mogą stać na czatach. Osobniki pełniące te role mogą się ponadto wymieniać. U psów i wilków ceremonie powitalne porzedza- jące łowy wzmacniają, jak się wydaje, więzy między osobnikami i synchronizują ich zachowanie się.

STADIUM ROZWOJU

Staje się teraz jasne, że rozpatrując ewolucję społecz­ną nie możemy obejść się bez pojęcia stadiów rozwoju. W każdym stadium zachodzi systemowa interakcja po­między zestawami czynników, które dostarczają infor­macji z różnych poziomów organizacji. U ptaków i niż­szych ssaków są to przede wszystkim poziomy: środo­wiskowy, filogenetyczny i poziom zachowań wrodzo­nych.W rozwiniętych społeczeństwach ssaków, takich jak społeczeństwa wielu naczelnych, w grę zaczyna wcho­dzić nowy poziom — poziom uwarunkowanego trady­cją zachowania się, związany z umiejętnościami spo­łecznymi, dostosowanymi przede wszystkim do walki o zwycięstwo w międzypokoleniowym współzawodnic­twie. U człowieka, w wyniku oddziaływania języka i wykształcenia, poziom ten rozwija się w systemy war­tości i legitymizacji. Jednakże granice pomiędzy wy­dzielonymi poziomami są często niejasne, a ich współ­oddziaływanie bez wątpienia skomplikowane. Clifford Jolly, odwołując się do analogii z pawianem dżelada i przyjmując organizację społeczną tego gatun­ku jako pierwsze stadium rozwoju, wywodzi z niego — drogą starannej analizy historii paleoekologicznej, ana­logii morfologicznych i współczesnych badań nad spo­łeczeństwami pawianów i szymapansów — praludzkie społeczeństwo łowieckie. Jego praca pokazuje, że możliwe jest przedstawienie wiarygodnej i spójnej in­terpretacji przypuszczalnego pochodzenia ludzkiej or­ganizacji społecznej i wyłonienia się kultury z elemen­tów pierwotnych.

POZIOM KULTUROWY

Poziom kulturowy ma dla człowieka pierwszorzędne zna­czenie, ponieważ „legitymizuje” istniejące wzory, przy­swojone wartości i racjonalizacje zachowania się, na ogół poprzez odnoszenie ich do wartości ostatecznych bądź absolutnych. Wartości te są często zorganizowane w systemy przekonań religijnych lub filozoficznych, wiążących człowieka z przeznaczeniem i wszechświa­tem. Zmiany w systemie przekonań mogą więc mieć po­ważny wpływ na system społeczny i działać mogą w oderwaniu od środowiska ekologicznego. Maitland Bradfield pokazuje, jak w procesie ewolucji wędrownych, osiadłych i opartych na gospodarce rolnej stylów życia szczepowego czynniki kulturowe, gospo­darcze i ekologiczne wchodzą ze sobą w systemowe in­terakcje . Tak więc rozwój wierzeń religijnych oraz matrylinearny system pokrewieństwa i własności ziemi u kobiet Pueblo w pewnych społecznościach Indian północnoamerykańskich wywodzony jest z faktu upra­wiania przez nie, w okresach sezonowo występującego życia osiadłego, poletek trawy w pobliżu czynnych w danym momencie strumieni. To z kolei jest konsekwen­cją wpływu, jaki wywiera lokalna obfitość żywności na skądinąd wędrowny styl życia członków społeczności zbieracko-myśliwskich.

HISTORYCZNE ZMIANY

Historyczne zmiany organizacji społecznej wymagają wyjaśnienia o wiele obszerniejszego niż to, które poja­wia się w neodarwinowskiej analizie ewolucji cech morfologicznych. Zgodnie z neodarwinizmem dobór środowiskowy — poprzez międzypokoleniową elimina­cję nieodpowiednich cech — progresywnie oddziałuje na stosunkowo bierny materiał genetyczny. Jednakże zmiany w organizacji społecznej związane są raczej z programowaniem zachowania się, a nie tylko z jego se­lekcją czy eliminacją. Poprzez utrwalenie wytworzo­nych tradycji programowanie to wyznacza kolejne, po­drzędne programy. Dotyczą one środowiska społeczne­go, w którym następuje selekcja zachowań. Tak więc, aby można było objąć tę złożoność, należy rozszerzyć argumentację wyjaśniającą.Jeżeli chodzi o człowieka, Talcott Parsons utrzymuje, że dla celów analizy można wydzielić cztery poziomy, na których powstaje informacja mająca wpływ na pro­cesy społeczne . Poziomy te są następujące: organicz­ny, osobniczy (dotyczący temperamentu, osobowości i charakteru), społeczny i kulturowy. Różnią się one rolą, jaką odgrywają w funkcjonowaniu systemu jako całoś­ci. Organizm i osobowość wchodzą ze sobą w interak­cje, co prowadzi do indywidualnego przystosowania się przyswojenia zachowań nastawionych na osiąganie odpowiednich celów; na poziom społeczny natomiast składają się czynniki integrujące wzory interakcji i związków międzyosobniczych.

ROZWÓJ CECH GENETYCZNYCH

Podobnie rozwój cech genetycznych, stanowiących podstawę inteligencji (le­żącej u podłoża umiejętności społecznych potrzebnych dla modyfikowania i umacniania hierarchii, dla łago­dzenia antagonizmów etc.), przebiega przypuszczalnie w sposób, który nie jest niezależny od warunków śro­dowiskowych.Tak więc, ogólnie rzecz biorąc, zwierzęta reagują bezpośrednio na zmiany środowiska poprzez zmianę zachowania się. W związku ze zmianami w naturalnych układach wzmocnień wytwarzają również nowe wzory nabytych zachowań, które stają się podstawą złożonych tradycji dotyczących interakcji. Tradycje z kolei tworzą środowisko społeczne, które, wraz z otoczeniem fizycz­nym, wpływa na dobór zmian struktury genetycznej. Te zestawy czynników przyczynowych są więc „zagnież­dżone” jeden w drugim w wysoce metodyczny sposób. Pomiędzy ich wpływami na zachowanie się występuje wyraźna współzależność, tak że — bez niezwykle dro­biazgowej analizy — trudno ocenić, jaką wagę należy przypisać każdemu z nich w procesie wyjaśniania. Nie dokonano analizy systemów społecznych, która stano­wiłaby rozwiązanie tego problemu; czynione są jednak już pierwsze kroki w tym kierunku: buduje się użytecz­ne modele i podejmuje wartościowe próby opracowań na małą skalę, dotyczących jednego, konkretnego ga­tunku  .

MAŁO PRAWDOPODOBNE ZMIANY

Długotrwała stabilizacja przestrzennego rozkładu grup i tradycji związków międzyosobniczych zapewnia istnienie środowiska społecznego, w którym zwierzęta rozmnażają się i wychowują młode. Możemy oczeki­wać, że te cechy genetyczne, które stanowią podstawę własności temperamentalnych wyznaczających biolo­gicznie skuteczne zachowanie się w danych warunkach społecznych, będą przedmiotem pozytywnej selekcji. Oczywiście — dobór przebiegać będzie w taki sposób tylko wówczas, gdy normy społeczne wykazują stabil­ność przez wiele pokoleń; do tego z kolei niezbędna jest długotrwała stabilność środowiska. Takie warunki nie są jednakże w pewnych okolicach rzadkością — na przykład na porośniętych tropikalnym lasem deszczo­wych obszarach w dorzeczu Amazonki — a zarówno stopniowe zmiany, jak i stabilizacja cech wydają się wysoce prawdopodobnymi mechanizmami w historii ewolucji.Mało prawdopodobne jest, by zmiany rozkładu przestrzennego populacji (stanowiącego jeden z aspek­tów organizacji społecznej) występowały niezależnie od zmian społecznej dynamiki. Tak więc zarówno warunki środowiskowe, jak i społeczne wywierają naciski selek­cyjne, które opisuje się w odniesieniu do różnorakich kategorii doboru seksualnego.

ZWIĄZEK MIĘDZY EWOLUCJĄ

Jasne jest teraz, że rozpatrując sposób, w jaki zmie­nia się wraz z upływem czasu organizacja społeczna, należy brać pod uwagę szereg różnych procesów. Co więcej, mimo że procesy te przebiegają równolegle, mają one odmienne tempo. W moich poprzednich pra­cach starałem się niektóre z tych zazębiających się pro­cesów wyodrębnić . Tu przedstawiam je ponownie. W ich skład wchodzą:Zmiany poziomu indywidualnej aktywności oraz gospodarki czasem i energią, uwarunkowane stopnio­wymi przesunięciami w dostępności zasobów środowis­kowych. Zmiany te mają wpływ na wydatkowanie cza­su i energii, na zachowania związane ze stosunkami społecznymi bądź też na zachowania związane z oto­czeniem nieożywionym. Zmiany naturalnych układów wzmocnień związanych z potrzebami osobnika narzu­cają zróżnicowane wzory wyuczonego zachowania się.Zmiany rozmieszczenia zasobów mogą wywoły­wać przekształcenia układów przestrzennych grup i poszczególnych osobników. Współzawodnictwo i naby­wanie umiejętności radzenia sobie ze współzawodnika­mi powoduje powstawanie różnic w rozmieszczeniu i stosunkach międzyosobniczych. Różnice te mogą na­brać stosunkowo trwałego charakteru, stać się trady­cjami. To, czego uczy się osobnik, odnosić się będzie do zaspokajania potrzeb w sposób, który bardzo przypo­mina przystosowawcze zachowania się powstałe w re­zultacie naturalnego doboru cech genetycznych.

ZMIANY GENETYCZNE

Zakres, w jakim utrzymują się zmiany genetyczne, stanie się wówczas funkcją stopnia genetycznej wymiany pomiędzy dema­mi, jak również funkcją wartości, jaką mają dla prze­trwania zwierzęcia cechy zachowania się wytworzone w różnych tradycjach społecznych. Prace Kummera do­tyczące wprowadzania pawiana oliwkowego (Papio anubis) do grup pawiana płaszczowego (Papio hamadryas) wskazują na rodzaje progów zachowania się i nie­spójności w interakcjach, które mogą odgrywać tu isto­tną rolę. Znów stajemy przed problemem „natura czy wycho­wanie” — i to w jego szczególnie złożonej postaci. Wy­daje się, że bez dokładnych badań eksperymentalnych poświęconych dziedziczeniu i genetyce możemy tylko zgadywać, w jakim zakresie filogenetycznie rozbieżne cechy biorą udział w wyznaczaniu tak złożonych sek­wencji interakcji. To, że wpływ mają, wydaje się pew­ne, ale zakres, w którym wyznaczają tworzenie wzorów zachowania się, nie da się ustalić na podstawie dostęp­nych danych pochodzących z obserwacji sytuacji natu­ralnych. (…) Powoduje to, że jakakolwiek decyzja doty­cząca ewolucyjnej homologii bądź analogii danego wzoru interakcji staje się niezwykle trudna. Postępo­wanie tych, którzy utrzymują, że rzecz ma się inaczej — niewłaściwie stosując kanon Lloyda Morgana oraz opierając teorię na niesprawdzonych intuicjach — wy­daje mi się kompletnie nieodpowiedzialne. (…)