WSZYSTKIE ZWIERZĘTA Z POPULACJI

W końcu wszystkie zwierzęta z tej dużej populacji zdechły ze starości: sytuacja nie poprawiła się bowiem nawet wte­dy, gdy liczebność populacji znacznie spadła. Tak więc ostatecznym efektem przegęszczenia jest powstanie osobników niezdolnych do zachowywania się w złożony, gatunkowo specyficzny sposób, co jest niezbędne dla przetrwania gatunku. U myszy do takich najbardziej złożonych form zachowania się należy repertuar zacho­wań związanych z zalotami, łączeniem się w pary i obroną terytorium. Utrata zdolności do tych zachowań prowadzi do zerowej płodności. Przewiduję, że porów­nywalny bieg wydarzeń w historii ludzkości doprowa­dziłby do efektu odwrotnego — płodności podwyższo­nej. Najbardziej złożone zachowania zwierzęcia kultu­rowego, człowieka, mają charakter ideacyjny — jest to tworzenie i wprowadzanie w życie zrodzonych w umy­śle koncepcji. Rozczłonkowanie aktywności ideacyjnej ograniczyłoby zdolność rozumienia złożonych koncep­cji ekologicznych, ekonomicznych i społecznych, nie­ zbędnych dla umotywowania decyzji ograniczania licz­by potomstwa. Na to, że proces taki rzeczywiście za­chodzi, wskazuje opublikowana ostatnio przez prof. R. Gallego i jego kolegów z Vanderbilt University szczegółowa analiza danych demograficznych Chica­go. Badacze ci potwierdzili wiele zawartych w moich wcześniejszych pracach wniosków dotyczących prze­gęszczenia u szczurów. Wykryli oni, że u ludzi patolo­gie fizjologiczne i patologie zachowania się rzeczywiś­cie towarzyszą przegęszczeniu. Stwierdzili oni również, że niezależnie od przynależności etnicznej, pozycji spo­łeczno-ekonomicznej i wykształcenia, wraz z przegęsz- czeniem wzrasta poziom płodności.

WIELE MŁODYCH

Wiele mło­dych myszy zostało okaleczonych lub zagryzionych już w pierwszych dniach życia, co sugeruje podobieństwo do syndromu „maltretowanego dziecka”. Te spośród samic, u których przypuszczalnie występowały mniej­sze zaburzenia i które były mniej agresywne, nadal opiekowały się swoim potomstwem, do momentu gdy młode były już pokryte sierścią, miały rozlepione po­wieki i zaczynały poruszać się po pudle gniazdowym.Wówczas na kilka dni (jest to w życiu myszy długi okres) przed uzyskaniem przez młode samodzielności matki atakowały je, nierzadko łamiąc im ogon w pobli­żu spojenia z miednicą. Młode te opuszczały gniazdo rodzinne przedwcześnie, zanim mogły się u nich rozwi­nąć silne więzi emocjonalne z którymś z dorosłych o- sobników. W nadmiernie zagęszczonym już wówczas środowisku społecznym jakakolwiek próba nawiązania interakcji z innym zwierzęciem była zakłócana przez trzecią mysz, wciskającą się między tamte dwie i fi­zycznie uniemożliwiającą wykonanie odpowiedniego cyklu czynności. W konsekwencji większość zwierząt należących do ostatniego pokolenia w ogóle nie nau­czyła się skutecznego nawiązywania stosunków spo­łecznych. Nie było zalotów, nie dochodziło więc do ko­pulacji, a co za tym idzie — do zapłodnienia.

NIEWIELKA LICZBA MYSZY

Niewielka liczba myszy wprowadzona została do środowiska, które zapewnić mogło środki przetrwania (zasoby) dla bardzo dużej populacji i w którym wyeli­minowano większość — poza procesem starzenia się — czynników wpływających na śmiertelność. W warun­kach tych populacja powiększyła się szybko; utworzyły się grupy społeczne, z których każda opanowała część przestrzeni fizycznej środowiska. Efektywne spełnianie wymogów ról społecznych występowało tylko w kon­tekście grup społecznych. Grupy te ostatecznie zajęły całą najbardziej atrakcyjną przestrzeń. W tym okresie w populacji znajdowało się o wiele więcej prawie już dorosłych, dobrze odżywionych osobników, niż bywa to w normalnej sytuacji, w której działają czynniki wpły­wające na śmiertelność. Odpieranie podejmowanych przez te młode myszy prób włączenia się w utworzone już grupy społeczne zmęczyło terytorialne samce do tego stopnia, że ostatecznie poprzestawały one na zni­komej ilości nieszkodliwych gróźb, i to tylko na ograni­czonym terenie. Wówczas rolę obrońców terytorium przejęły karmiące matki. Okazywana przez nie agresja uogólniała się jednakże na ich potomstwo.

W NORMALNYCH WARUNKACH

W normal­nych warunkach społecznych szczury osiągają pełną dojrzałość, jeśli idzie o udział w czynnościach seksual­nych i społecznych, w wieku sześciu—siedmiu miesięcy. Kiedy użyte w omawianych badaniach populacje szczu­rów zostały zlikwidowane, przeprowadzono sekcję zwłok wszystkich zwierząt — z wyjątkiem czterech samców i czterech samic z Pokolenia 3, które pozostawiono przy życiu. Jak większość zwierząt należących do tego poko­lenia i te także odznaczały się doskonałym fizycznym wyglądem, odbiegającym od wyglądu wyliniałych i po­krytych bliznami szczurów Pokolenia 1 i 2. Znaczy to, że udało im się, przypuszczalnie dzięki podwyższonemu poziomowi przyswajania witaminy A, uniknąć wpląty­wania się w konflikty społeczne, mimo występującego przegęszczenia. W nowej sytuacji, charakteryzującej się niskim zagęszczeniem, szczury te wykazywały aktyw­ność seksualną zbyt niską, by mogło dojść do zapłod­nień. W później przeprowadzanych badaniach nad po­pulacjami myszy nazwaliśmy takie zwierzęta — fizycz­nie atrakcyjne, ale nie zachowujące się we właściwy sposób — „pięknisiami”. Warunki historyczne prowadzące do powstawania „pięknisiów” ilustruje inny typ badań eksperymental­nych nad zwierzętami. Badania te również umożliwiają zdobycie odnoszącej się do człowieka wiedzy — i to ta­kiej wiedzy, którą trudno jest potwierdzić w ekspery­mentach naturalnych z naszym bezpośrednim udzia­łem.

ZDRADLIWE PATOLOGIE

Mogę jednakże dodać, że patologie takie są w pewnym sensie zdradliwe, ponie­waż zachowanie się dotkniętych nimi osobników stwa­rza pozory całkowitej normalności. Jako pierwsze za­burzeniu ulegają zachowania najbardziej złożone oraz zdolności percepcyjne. Te niewielkie braki kumulują się, kiedy wykazujące podobne patologie osobniki wchodzą ze sobą w interakcje. (…)W związku z tym należy zwrócić szczególną uwagę na niektóre z uzyskanych przeze mnie wyników. Szczu­ry należące do Pokolenia 3 urodziły się, kiedy w popu­lacji występowało już silne przegęszczenie. W momen­cie zakończenia badań zwierzęta należące do tego po­kolenia były w wieku od sześciu do siedmiu miesięcy.Wprawdzie szczury z Pokolenia 3 otrzymujące karmę o wyższej zawartości witaminy A zgromadziły jej w wą­trobie o 38% więcej niż zwierzęta otrzymujące drugi typ karmy, jednak i jedne, i drugie zwierzęta zgroma­dziły ich dwa razy więcej — jak na wiek, w którym się znajdowały — niż należało przewidywać na podstawie tempa gromadzenia witaminy A stwierdzonego u star­szych szczurów z Pokolenia 1, które dojrzewały w wa­runkach mniejszego przegęszczenia i słabszych zakłó­ceń. Wnioskuję z tego, że wzrost ilości gromadzonej w wątrobie witaminy A jest normalnym mechanizmem zabezpieczającym zwierzę przed nieustannie obecnymi bodźcami społecznymi, które je niepokoją.

ZGODNIE Z LOGIKĄ

Zgodnie z tą samą logiką możemy przewidywać, że pewne typy patologii występować będą, gdy pobieranie danej substancji zwiększone zostanie czterokrotnie. Fakt, że poważne patologie, zwłaszcza patologie „cia­ła”, objawiające się dużymi zmianami fizjologicznymi i anatomicznymi, pojawiają się na ogół dopiero przy da­wce witaminy A dziesięciokrotnie przekraczającej nor­malną, nie wyklucza możliwości istnienia patologii wpływających na „umysł”. Te ostatnie są trudniejsze do wykrycia, ponieważ osobnik za pośrednictwem swo­jego umysłu i zachowania się stale wchodzi w inter­akcje ze złożonym środowiskiem — środowiskiem naj­częściej o wiele bardziej skomplikowanym niż otocze­nie samotnego szczura lub człowieka dożywającego swoich dni w pustej celi. Należy przyznać, że moje ba­danie — które wykazało, że u szczurów, jeśli przyjmo­wana przez nie dawka witaminy A czterokrotnie prze­kracza normalną, rzeczywiście występują wyraźne pa­tologie zachowań wymagających pośrednictwa umysłu może być w chwili obecnej traktowane tylko jako sugestia dotycząca możliwości występowania podob­nych patologii u człowieka.

POMOC ORGANIZMOWI

Dr Pauling twierdzi, że możemy pomóc organizmowi w uzyskaniu maksymalnej efektywności przez dostar­czanie mu — nawet jeśli funkcjonuje normalnie — nad­wyżek substancji, które albo występują już bezpośred­nio w pożywieniu, albo są produktem ubocznym prze­miany metabolicznej. Co więcej, utrzymuje on, że skoro koszt syntezy wielu z tych substancji jest niewielki, powinniśmy umożliwić każdemu osiągnięcie mak­symalnej efektywności biochemicznej. Uważam, że w twierdzeniu tym kryje się poważny błąd, który w przy­padku witaminy A może stać się szczególnie groźny w skutkach. Możemy przyjąć, że dostępność witaminy A w warunkach naturalnych wynosi z grubsza od 1250 do 5000 j.m. dziennie dla człowieka i od 1,5 do 6,0 j.m. na gram pożywienia dla szczurów; w odniesieniu do wa­runków, w których się te dwa gatunki rozwijały, są to w przybliżeniu wartości równoważne. (…) Wartości te wyznaczają zakres zmienności normy ewolucyjnej, wy­noszącej odpowiednio 2500 j.m. dziennie i 3 j.m. na gram karmy, w którym mieszczą się normalne wymogi metaboliczne wymienionych gatunków. Przy jednej czwartej poziomu normalnego u obu z nich występują patologie na tle awitaminozy. Mamy więc solidne pod­stawy, by uważać, że ograniczenie pobierania danej substancji do jednej czwartej wartości, która zgodna jest z wyznaczonym ewolucyjnie normalnym poziomem metabolizmu, powoduje powstawanie patologii.

OGÓLNA EWOLUCJA

Stwierdził, że nic nie wia­domo mu o tym, by istniały jakiekolwiek dane wskazu­jące na szkodliwy wpływ takich dawek. Mogę tylko do­dać, że na jego własną prośbę udostępniono mu wszyst­kie szczegóły cytowanych powyżej badań nad szczura­mi, w tym także materiały, które dopiero teraz ukazały się drukiem. Tak czy inaczej, zatrzymajmy się na chwi­lę przy jego teorii „psychiatrii ortomolekularnej ” (or- tho-molecular psychiatry) . W toku ewolucji u każde­go z gatunków rozwija się coraz bardziej skomplikowa­na maszyneria biochemiczna, służąca efektywniejsze­mu przetwarzaniu wszystkich substancji zawartych w naturalnym pożywieniu lub uzyskiwanych poprzez jego chemiczny rozkład. Dla każdej substancji istnieje śred­ni poziom jej przyswajania. Ogólnie, ewolucja bardziej złożonych mechanizmów biochemicznych zatrzymuje się po osiągnięciu przez nie efektywności rzędu 91% — ponieważ każdy następny, niewielki nawet wzrost efektywności osiągany jest kosztem bardzo znacznego podniesienia stopnia komplikacji mechanizmów bio­chemicznych. Kiedy pojawia się blokująca normalne przekształcanie jakiejś substancji mutacja, osobniki nią objęte mogą być utrzymane przy życiu, mimo wrodzo­nych wad metabolizmu, jeśli dostarczana im będzie wystarczająco duża ilość tej substancji. (…) Odpowied­nie zwiększenie dawek sprawia, że metabolizm prze­kracza poziom charakterystyczny dla organizmu nor­malnego — 91% wartości maksymalnej.

W ZWIĄZKU Z BADANIAMI

W związku z badaniami tymi pisałem w r. 1967: „Je­żeli wzrost ilości przyjmowanej witaminy A ma na za­chowanie się człowieka wpływ podobny do tego, jaki wywiera na szczury, możemy oczekiwać dziwacznych zmian stosunków społecznych, jeśli dla coraz większe­go procentu populacji dorosłych charakterystyczny bę­dzie wysoki poziom spożycia witaminy A. Na tak wcze­snym etapie badań eksperymentalnych i przy tak nie­wielkiej wiedzy na temat wpływu witaminy A na ludz­kie zachowanie się stawianie prognoz jest niezmiernie ryzykowne. Chciałbym tylko zwrócić uwagę na jedno: jeśli związek chemiczny jest w stanie powodować zmia­ny w rodzaju tych, które wywołuje witamina A u szczu­rów, może zdarzyć się, że społeczeństwu niezmiernie trudno będzie się wyplątać z wielkiej pułapki ekolo­gicznej, powoli zastawianej przez nas samych” .Ostatnio, z nie znanych mi bliżej powodów, Food and Drug Administration zaczęło korygować przepisy tak, by utrudnić poszczególnym ludziom spożywanie dzien­nej dawki witaminy A przekraczającej 10 000 j.m. po­nad to, co zawarte jest w naturalnym pokarmie. Dla człowieka dzienna dawka 10 000 j.m. jest w przybliże­niu odpowiednikiem 12 j.m. na gram karmy u szczu­rów. Profesor Linus Pauling domagał się niedawno , aby wszystkim ludziom stworzyć możliwość podniesie­nia dawki dziennej do 25 000 j.m., to znaczy dziesięcio­krotnie przekraczającej stwierdzone zapotrzebowanie fizjologiczne na tę witaminę.

W DANEJ CZYNNOŚCI

Kiedy w danej czynności bezpośre­dnio uczestniczą osobniki obu płci, jak w przypadku kopulacji, nieporadność szczurów otrzymujących więk­szą ilość witaminy A jest jeszcze bardziej widoczna. W warunkach normalnego zagęszczenia zapłodnienie rzadko następuje przed osiemdziesiątym dniem życia. Tak więc częstość pojawiania się wcześniejszych za­płodnień uważać można za wskaźnik zaburzeń zacho­wania się. Należy zauważyć, że u samic otrzymujących karmę o zawartości witaminy A 12 j.m./g wzrost liczby przedwczesnych poczęć wyniósł 189%. Problem nie leży tu w tym, że z fizjologicznego punktu widzenia sa­mica może zajść w ciążę, ale czy powinna. W złożonych w sensie fizycznym i społecznym — warunkach śro­dowiskowych samice szczurów osiągają 50% dojrzałoś­ci macierzyńskiej dopiero w wieku 210 dni. Tak więc w toku ewolucji ukształtowała się koordynacja czasowa rozwoju kolejnych zachowań, zgodnie z którą do kopu­lacji nie dochodzi, zanim nie rozwinie się w odpowied­nim stopniu proces środowiskowego uczenia się. Ten złożony rozwój zachowania się wystąpił u szczurów, których pokarm zawierał mniej więcej 3 j.m./g witami­ny A. Wniosek może być jeden: czterokrotne, w stosun­ku do normalnego, podwyższenie zawartości witaminy A w pożywieniu wywołuje w procesach neurofizjolo­gicznych zmiany utrudniające życie w złożonych wa­runkach społeczno-środowiskowych.